Blog

Osiągając więcej dając mniej

By max 0
01.04.2017

Jak to właściwie jest jin ?

W dzisiejszych czasach mamy tak wiele rzeczy do zrobienia. Czasami trzeba zwolnić i odłożyć na bok nasze priorytety, aby móc przekonać się kim na prawdę się jest ?

Podczas zajęć Jin Jogi często mówi się, żeby nauczyć się odpuszczać. Ale komenda „nie rób nic” nie jest tym samym co „nie robienie niczego”. Kreowanie większego przepływu  dostosowanie się do ruchu, to rodzaj poruszania określany jako „działanie naturalne” lub „płynięcie z prądem jin”.

Dosłownie nie ma lepszej  chwili, sytuacji, od wyciszenia w trakcie ji jogi, aby z uwagą i skupieniem móc dośwaidczyć głębokiego stanu relaksacji.

Podczas normalnego stylu życia ludzie mogą intuicyjnie interpretować „niedziałanie” jako coś pasywnego, na przykład leżenie lub bycie leniwym, co ma bardzo negatywny przekaz.z punktu widzenia Jin Jogi dobrze miec czas na działanie, ale jeśli nasza aktywnosć nie jest potrzebna, możemy jedynie doporwadzić do zrannień samych siebie i uszkodzenia tkanek, „niczego nie zyskam, gdyż rzekę poznam tylko wóóczas, gdy poddam się obserwacji jej naturalnego nurtu”.

Podczas Jin Joga musimy pozbyć się kontroli. Czasem myślimy zbyt wiele o korzyściach, i czynnikach które chcemy wymóc na sobie aby pozycja pracował dla nas. Chęć dominacji i władzy, pojawia się kiedy wciąż podążamy za utartymi schematami, potrzeba panowania nad tym , co się dzieje  również w obrębie świata wewnętrznego jest formą kontroli pogłębionej, Koncentracja nad kontrolą czy wisiłek wokół sprostania swoim oczekiwaniom to często strata czasu. Istota doświadczenia jin polega na doświadczeniu stanu obserwacji.

Ciągłe zmaganie się z pozycją, jest wynikiem naszych pragneineń i dosć wyiginowanego planu. Wolnosć od kontroli śwaita zenątrengo pryznosi wolnosć wglądu w swój śwait wewnrzny. Nie ma nic złego w panowaniu ale ale nie jesteśmy w satnie wszystjego przwidzieć, zaprojektowanie przyszłsoć czasem oddalać nas mze od lepszych mozlwisoci

Praca z powięzią

Teoretycznie pozycje jogi yin pracują nad zmianą konsystencji tkanki łącznej, uwolnieniu napięć globanie i lokalnie, oraz zmianą aferentacji w obrębie różnego rodzaju włókien nerwowych.

Powięź to macierz zewnątrzkomórkowa w naszym organizmie, która oddziela i łączy wszystko razem. Swoim zasięgiem obejmuje każdy zakątek naszego ciała. Anatomowie nazywają ją „klej”. Tkanka łączna tworzy system poślizgu oraz odpowiedzialna jest za przyjmowanie i rozkładanie naprężeń mechanicznych w ciele. Kiedy powięź zastyga, powstają pewnego rodzaju zranienia, co wraz tkanką mięśniową tworzy zrosty.

Nie tylko bezruch, ale również ćwiczenia wynikające z jednostajnego ruchu, mogą prowokować dysfunkcje w postaci mięśni o wzmożonym napięciu, inaczej punkty spustowe. Narażamy nasze ciało na ciągłe obciążenia. Jeśli te procesy będą się nawarstwiać może to doprowadzić do zaburzenia.

Popularne dzisiaj ćwiczenia bodyworkout zapewne budują silne i duże mięśnie, ale te zbyt obciążają stawy i osłabiają mięśnie antagonistyczne.

Co jest celem praktyki yin yoga

W naszym ciele posiadamy system powolnego dostosowania się tkanek w celu przyswojenia i tworzenia długotrwałych wzorców ruchowych oraz szybkiej adaptacji, reagującej na krótkotrwałe zmiany i wymagania otoczenia.

Układ nerwowy pełni kluczową rolę w reagowaniu na bodźce. Zamiast myśleć o nim jako o systemie sztywno połączonych kabli-łączy, raczej powinniśmy popatrzeć na niego jako na obszar ciągle reagujący. Impulsy podróżują wzdłuż ścieżek nerwowych za pośrednictwem krwi, płynów limfatycznych czy płynu mózgowo-rdzeniowego.

Powięź oprócz swoich mechanicznych właściwości, służy również jako przekaźnik informacji. Najnowsze odkrycia opisują ją nawet jako system komunikacji szybszy niż układ nerwowy.

Twórca osteopatii Andrew Taylor Still napisał: „Dusza człowieka wraz ze wszystkimi strumieniami żywych płynów wydaje się gromadzić w powięziach jego ciała”.

Zastygając w pozycjach yin zastanawiamy się co, tak naprawdę się dzieje?

Celem treningu powięziowego jest idea powolnej i długoterminowej regeneracji sieci powięziowej. Będą to ekstremalnie powolne ruchy lub bardzo szybkie mikro ruchy, wręcz niezauważalne na zewnątrz. W powięziowym doskonaleniu ruchu wykorzystuje się grawitację oraz wagę osoby ćwiczącej. Co więcej, zastyganie w pozycjach przynosi precyzyjność w wyselekcjonowanych obszarach tam, gdzie pojawiło się sklejenie tkanek i zrosty, np. w przegrodach międzymięśniowych.

Skoordynowane ruchy powięzione często przywracają pamięć obszarów dawno zaniedbanych.

W typowym treningu mięśniowym efekty widać dosłownie od ręki. Powięź reaguje znacznie wolniej, jednak efekty ćwiczeń są długoterminowe. Poprawa na początku może być mało oczywista, ale przy odrobinie cierpliwości następuje wyraźna poprawa siatki powięzionej i ułożenie kolagenu.

Odpuszczanie – natura napięć i konfliktów wewnętrznych

Aby utrzymać pozycje Yin Yoga konieczny jest  relaks, który pomaga również w pełniejszym rozwoju i zrozumieniu siebie. Bardzo często zmagamy się w trakcie praktyki yin ponieważ w głowie mamy tzw. ready made pozycje, czyli przekonania jak powinny wyglądać dana asana. Naszpikowani wręcz teoriami z innych metod praktyki jogi, nie zauważamy to co chce nam powiedzieć ciało.  Nasza postawa, punkt widzenia jest często przeszkodą do prawdziwego wglądu w yin yogę. Yoga

Powięziowa to przede wszystkim wewnętrzna świadomość i umiejętność wsłuchania się we własne wnętrze.

W życiu każdego z nas przychodzi taki moment, że joga staje się czymś więcej niż tylko rozciąganiem. Yin Yoga nie ma nic wspólnego z treningiem izometrycznym i ciągłym wzmacnianiem naszej silnej strony yang. Praktyka yogi yin pozwala żyć zgodnie z naszym ciałem, dając mu kapitał oparty o nowe wartości.

W czasie yogi yin bacznie obserwujesz swoje ciało, również jego niedoskonałości, które starasz się zrozumieć i zaakceptować. W życiu codziennym niektórzy doskonale radzą sobie z ukrywaniem bólu, lęku i kompensacją emocji, często nawet nie próbują uwolnić się od presji życia codziennego. Podczas yogi yin, badasz dosłownie to do czego nie masz dostępu na co dzień. Maska opada.

Jeśli sadzimy roślinę, musimy znaleźć dla niej odpowiednie podłoże, podlewać ją i wystawiać na słońce. Czasami jednak przychodzi taki czas, że po prostu musimy ją zostawić w spokoju, dać jej czas. Za dużo wody, słońca czy nawet najlepsze nawozy w nadmiarze mogą przynieść efekt przeciwstawny do naszych zamierzeń. Przyglądanie się, rozmowa i zaprzestanie wszelkich działań to również proces wzrostu rośliny. Jeden z azjatyckich mędrców kiedyś powiedział, aby nie wymuszać żadnego działania, a podążać za kierunkiem natury.

Tags for this post
© 2018 ReniaYoga.com - Wszelkie prawa zastrzeżone.